Dziś usłyszałem taką historię (autentyk):
Pewni rodzice pojechali do Ikei w Jankach razem ze swoją 3 letnią córką. W czasie zakupów córka im zaginęła. Zaczęli poszukiwania, wezwali policję. Nic to nie dało. Wrócili załamani do domu. Tam zobaczyli swoją córkę śpiącą na wycieraczce. Przy niej leżała kartka: "Wasza córka jest w narkozie. Usunięto jedną nerkę." Zrobili badania, rzeczywiście skradziono dziecku jedną nerkę....
Jakim trzeba być bydlęciem żeby coś takiego zrobić 3 letniemu dziecku? Brak mi słów...
